Napisali o nas

Porywający koncert na klarnet i orkiestrę

Radomska Orkiestra Kameralna dała w sobotę wspaniały popis, gwiazdą był klarnecista Jan Jakub Bokun.

Muzyka angielska, węgierska i rosyjska zabrzmiała w sobotę w sali koncertowej Urzędu Miasta podczas koncertu "Nastroje malowane muzyką". Jej wykonawcy: Radomska Orkiestra Kameralna oraz klarnecista: Jan Jakub Bokun dali wirtuozerski pokaz gry. Na początek za pulpitem dyrygenckim Radomskiej Orkiestry Kameralnej stanął dyrygent angielski Jonathan Brett.

ZNAKOMITY DYRYGENT
Jonathan Brett jest dyrektorem artystyczny English Classical Players w Londynie. Zaliczany jest do grona najwybitniejszych brytyjskich dyrygentów młodego pokolenia. Pod sprawną ręką mistrza muzycy zagrali "Simple Symphony" ("Prostą symfonię") Benjamina Brittena (1913-1976), uznanego za największego kompozytora angielskiego XX wieku. Jak przypomniała słuchaczom prowadząca koncert Agnieszka Możdżyńska, Britten rozpoczął komponować ten utwór mając dwanaście lat, a dokończył w wieku lat dwudziestu jeden.

Wśród poszczególnych części symfonii najbardziej spodobała się słuchaczom cześć trzecia: "Sentimental Saraband" a także finał.

OWACJE DLA KLARNECISTY
Potem na scenę wkroczył drugi gość wieczoru: Jan Jakub Bokun, klarnecista światowej sławy, występujący z większością orkiestr filharmonicznych w Polsce a także za granicą. Zagrał koncert na klarnet i orkiestrę smyczkową opus 31 Geralda Finzi (1901-1956), angielskiego pastoralisty i kompozytora, którego utwory biją rekordy popularności zarówno na wyspach brytyjskich jak i na całym świecie. Występ Bokuna przyjęto tak owacyjnie, że artysta zagrał bis: utwór "Zmienna geometria" Petera Grahama solo na klarnet.

W drugiej części koncertu na scenie zagościł folklor rumuński. Radomska Orkiestra kameralna pod batutą Jonathana Bretta wykonała "Tańce rumuńskie" Beli Bartoka (1881-1945) węgierskiego kompozytora, wykorzystującego często w swej twórczości motywy ludowe. A zupełnie zaparła dech "Symfonia Kameralna" opus 110 bis Dymitra Szostakowicza (1906-1975): mroczny i przejmujący utwór, napisany przez kompozytora w ciągu trzech dni i inspirowana tragedią II wojny światowej. Gra wszystkich pięciu części symfonii to było prawdziwe mistrzostwo. Proszony oklaskami o bis Jonathan Brett zwołał jedno słowo: Bach! I muzycy zaprezentowali jeden z utworów tego autora. Cały koncert nagrodzono owacją na stojąco.

Barbara Koś

Źródło: www.echodnia.eu